Spory wokół placu zabaw. Dziwny to spór jeśli dotyczy dobra dzieci

E-strona Sołectwa Rachowicewtorek, 30 Sierpień 201622:12 15 komentarzy

Przedstawiamy poniżej komentarz p. Małgorzaty Szymańskiej udostępniony  na Facebooku  w związku audycją p. Marty Janoty,wyemitowaną w dniu 30 sierpnia 2016 w  Aktualnościach TVP3 Katowice a  dotyczący sporu wokół rachowickiego placu zabaw:

„Dzieci siedzą przed komputerami-źle, dzieci bawią się na placu zabaw-źle. Mamy nie pilnujące dzieci-źle, mamy przesiadujące z dziećmi na placu zabaw-źle. Proponuję niezadowolonym wrócić do Gliwic, do centrum. Albo wybudować dom w lesie. Ich dzieci z całą pewnością nie bawiły się na dworze, tylko siedziały cichutko w domciu;) Kiedy byłam dzieckiem nie taki hałas na placach zabaw słyszeli nasi rodzice i nikt nie wpadł na to, żeby telewizję sprowadzać. Żenujące.”

Rachowice – spory wokół placu zabaw

Publikacja: 30 sierpnia 2016, 13:02 Autor: Marta Janota Źródło: Aktualności TVP3 Katowice

http://katowice.tvp.pl/26744039/rachowice-spory-wokol-placu-zabaw

Spór o placyk zabawDla niektórych mieszkańców Rachowic, miejscowości w powiecie gliwickim, nowoczesne urządzenia na placu zabaw to wielki postęp, dla innych, których posesje sąsiadują z inwestycją, to uciążliwy hałas. Konflikt trwa od kilku tygodni, a przeciwnicy zainstalowanego urządzenia chcą nawet zapłacić za jego przeniesienie. Nie ma jednak na to zgody, bo to flagowy projekt Rachowic.

Inwestycja kosztowała 22,5 tysiąca złotych i nie wszyscy cieszą się z niej jak dzieci. Plac zabaw to element większego projektu w ramach budżetu obywatelskiego. Urząd Miejski w Sośnicowicach zastanawia się, co zrobić ze skargami. W sprawie liny, która podzieliła mieszkańców Rachowic najbardziej potrzebna jest teraz choćby nić porozumienia.

Tu będą dopisywane w komentarze internautów n/t:

 1. Rachowiczanin z wyboru
Witam Gdy tylko usłyszałem, że powstanie u Nas na wsi plac zabaw z prawdziwego zdarzenia niezmiernie się ucieszyłem. Do tego wszystkiego chodnik i już nie trzeba się wstydzić za swoje miejsce zamieszkania. Sam jestem ojcem i wiem, że z dzieckiem trzeba się zajmować a nie tylko wrzucić go przed komputer i spokój. Tym bardziej dziwi mnie wypowiedź pani doktor (nie jest to żadną tajemnicą) o specjalizacji internistyczno – reumatologicznej że bawiące się dzieci jej przeszkadzają. Domyślam się że Ci ludzie przyjechali do Rachowic za ciszą i spokojem z dala od miejskiego zgiełku. Na wsi proszę Państwa to nie ma tak że będzie miał Pan kompletną ciszę. Zakład pracy (U-M), nawet ruchliwa droga, częsty odgłos kosiarek, pilarek i innych narzędzi. To jest codzienność. Państwo skarżą się że urządzenie na placu zabaw hałasuje jak nie wiem. O ile wiem to Sołtys wcale nie mieszka dalej i jakoś nie ma z tym problemów. Niestety są tacy ludzie którzy mają pieniędzy jak lodu (30 000 oddane lekką ręką nie bierze się znikąd). Pan ma firmę, która zajmuje się sprzątaniem w wielu dużych firmach. Należy się domyślać, jakie są stawki w takiej firmie, skoro zysk pozwala na takie szastanie pieniędzmi. To nasuwa pytanie o to czy ważniejszy jest bezwzględny zysk czy empatia. Państwo mówią że nie jedzą i nie śpią. Nasuwa się pytanie czy dzieci również w nocy zjeżdżają po tej linie ? Tyczy się to zarówno Państwa w materiale filmowym jak i pana na emeryturze (musi spać w dzień ???). 15 ludzi w okolicy ? Ciekawi mnie ile na liście jest ludzi spoza okolicy placu zabaw. Kontynuując czy warto robić wojenkę na wsi do której się przeniesiono i zarzucać dzieciom wieloletnich mieszkańców że są za głośno albo nie mogą się bawić. Jakim trzeba być człowiekiem żeby nie mieć w sobie tyle empatii i zachowywać się tak względem dzieci. Domyślam się że ktoś tutaj miał ciężkie dzieciństwo albo nie miał go wcale, jeśli nie potrafi zrozumieć że dzieci się dobrze bawią. Jeżeli ktoś chce mieć kompletną ciszę proponuje tak jak Pani w poprzednim komentarzu las albo nawet pokój bez klamek (taki obity materiałem od środka żeby kompletnie nic nie było słychać). Nie życzę nikomu źle, ale wydaje mi się, że od czasu sprowadzenia mediów do tej sprawy niektórzy narobią sobie znaczną ilość wrogów i nigdy już nie będą dobrze postrzegani w lokalnej społeczności. Współczuję, ale parafrazując klasyka „ludzie sami zgotowali sobie ten los”. Brak asymilacji z współmieszkańcami bardziej szkodzi niż pomaga a można inaczej. Raz przyklejona łatka bardzo trudno schodzi. Nawet mając wysoki status materialny można być dobrym sąsiadem i życzliwym człowiekiem. I właśnie takich ludzi lokalna społeczność potrzebuje. A muszę przyznać że znam takich, więc MOŻNA. Nagłaśnianie takiej sprawy do mediów jest bardzo żenujące i pokazuje jakimi uczuciami można darzyć niewinne dzieci i do czego prowadzi brak empatii. Jest to metoda godna potępienia.

2. Mieszkaniec
A mnie wk**a jak szczekają na mnie te dwa bydlaki, jak przechodzę obok jednego z domów przy placu zabaw. Człowiek nie może iść na spacer, bo musi się stresować przez te dwa popieprzone kundle.
Ciekawe czy ich właścicielka może spać i jeść mając takie psy…

A tak serio, to nie trzeba było mieć domu w samym sercu wsi tylko gdzieś totalnie na uboczu jak chcecie mieć spokój.

No i pewnie jak wnuki tej pani będą się bawić na placu zabaw, to lina przeszkadzać jej nie będzie :)

3. Ula
Witam denerwuje mnie , że dzieci z Rachowice walczyć o plac zabaw szystkie dzieci powinny mieć w pobliżu placu zabaw , a nie walczyć o niego dobry wieczor zycz Ula Piotrolaj

4. Włodek
Ja zrobiłem na działce podobną tyrolkę i zastosowałem do wózka jezdnego rolki łożyskowane z tworzywa fi 150 mm. Przy takich rolkach urządzenie pracuje cicho. W Waszej kolejce prawdopodobnie są rolki metalowe o mniejszej średnicy i i dlatego powodują hałas.
Tu można kupić takie rolki z tworzywa i: http://e-kolka.com.pl/k/175/rolki-tworzywowe-ulozyskowane/?p=4. Pozdrawiam

5. Rachowiczanin z wyboru
In reply to mieszkaniec.
Te 2 kundle są właśnie od Tej Pani co się wypowiada i najbardziej jej ten plac zabaw przeszkadza.

6. Obserwator
Żenujące wypowiedzi może by tak poświęciła Pani Ula trochę czasu na naukę dzieci polskiego, gdyż plac zabaw placem zabaw ale z błędami pisać na forum to już trochę nie wypada. Odsyłam do pięknych lektur Polskich. Można czytać nawet na placu zabaw, zabawa przyśpiesza naukę ” dzieci z Rachowice” poprawnie brzmi dzieci z Rachowic natomiast „szystkie” poprawnie pisze się wszystkie składnie zdania też można poprawić. Tak naprawdę każdy mądry za plecami kto miał honor i porozmawiał z osobami którym to przeszkadza? widocznie nikt bo anonimowość daje większą swobodę wypowiedzi. Odnośnie majątku to nie jest chyba niczyja sprawa? Każdy mógł dorobić się sam a nie zazdrościć. Szacunek dla Pana Władka szkoda, że nie mógł Pan uczestniczyć w procesie tworzenia, gdyż niektóre niekompetentne osoby widocznie nie znały się na swojej pracy, znajomość projektu i uciążliwości, które można było wyeliminować wcześniej nie dopuściły by do takiego sporu.
Życzę spokojnej nocy wszystkim mieszkańcom.

7.  Wujaszek Wania
Śledzę rozwój sytuacji związanej z placem zabaw w aspekcie dobra naszej małej wspólnoty. Do napisania komentarza skłoniła mnie wypowiedź Obserwatora, który publicznie wytknął błędy w komentarzu Pani Uli. Merytoryczna dyskusja nie powinna bowiem polegać na deprecjonowaniu osób, które mają odmienne zdanie. A swoją drogą warto wcześniej się zastanowić czy czyjeś błędy w tekście nie są spowodowane stanem emocjonalnym, długim pobytem za granicą, czy też nieumiejętnością obsługi edytora tekstu. Poza tym, gdy innym wytyka się błędy to nie należy samemu ich popełniać.
Wracając do strony merytorycznej to chciałbym wiedzieć, czy powodem protestu części mieszkańców jest hałas wywołany poruszaniem się wózka po linie, czy też gwar bawiących się dzieci? Bo jeżeli jest to tylko hałas poruszającego się wózka problem można łatwo rozwiązać poprzez wymianę rolek. Ale wymaga to zgody producenta, gdyż wystawia on deklarację zgodności dla wyrobu wykonanego zgodnie z dokumentacją techniczną. Każda zmiana związana jest z koniecznością sprawdzenia, czy nie pogarsza ona bezpieczeństwa użytkowania wyrobu.
W swietle powyższego skąd propozycja zmiany lokalizacji placu zabaw? Dlaczego osoby protestujące nie uczyniły tego wcześniej na etapie opracowywania projektu? Przecież lokalizacja była znana od kilku lat i przdstawiana na zebraniach wiejskich. Świadczy to o braku zainteresowania tych osób sprawami wsi.
Mam nadzieję, że osoby protestujące wykażą się chęcią rozwiązania problemu poprzez minimalizację hałasu i swoim dalszym postępowaniem nie spowodują alienacji w środowisku, w którym zdecydowały się mieszkać. Jest to problem, który powinien być rozwiązany na miejscu, bez potrzeby jego upubliczniania.
Wujaszek Wania

8. mieszkanka
a ja bylam swiadkiem jak pani B. ledwo wróciwszy z pracy popołudniową pora skarżyła sie męzowi ze znow caly dzien halasuja i zwariowac idzie . rozpoczoł sie rok szkolny wiec dzieci do godziny 15 sa w szkolach wiec nie wiem kto jej tam hałasowal moze duchy ? i skad ona o tym wie skoro była w pracy

9. mieszkaniec
A ja mam pytanie – czy to prawda (są świadkowie?), że Pani Doktor sama przywiozła jakieś dzieciaki na plac zabaw i kazała im hałasować gdy przyjechała telewizja? Krąży plotka, że jak przyjechała ekipa z telewizji to nie było tam żadnych dzieci i pani doktor na szybko jakieś ‚załatwiła’… Jeśli tak – to już totalna żenada.
Czy to prawda, że musiała z sąsiadem robić harmonogram wyjść z psem, żeby się przypadkiem nie widywać?
Podobno pani ma także pretensje, że w regulaminie jest zakaz wprowadzania psów, a przecież te jej dwa hałaśliwe kundle (rozumiem, że to przez nie nie może jeść i spać, bo non stop się drą), muszą się gdzieś – za przeproszeniem – wypróżnić..
No i – także podobno – pani przeszkadzały bale słomy na polu, bo jej zasłaniały widok na las…
Plotki plotkami, ale w każdej plotce jest ziarno prawdy, ile w tych plotkach prawdy – nie wiem.
Jednak te plotki dają pewien obraz wielkiej Pani Doktor z WIelkiego Miasta, która wsi chce spokoju i chce, żeby wszyscy jej słuchali, a także prowadzać swoje własne prawo na podstawie swojego ‚widzi mi się’…

Wybierając się z dzieckiem na plac zabaw mam przygotowaną kamerę w telefonie – podobno pani doktor lubi nagrywać dzieci (nie wiadomo w jakim celu) oraz wyzywa je od bachorów. Tak więc jeśli pani zacznie nagrywać moje dziecko – ja zacznę ją nagrywać. Ciekawe czy jej będzie przyjemnie. No ale cóż, mam nadzieje, że cała sytuacja rozejdzie się po kościach i pani doktor nie umrze nam z głodu (w końcu nie je i nie śpi), a przyjdzie po rozum do głowy i łaskawie dostosuje się do otoczenia…

10. mieszkanka
Opiekuję się wnusią i kiedy powstał plac zabaw bardzo się ucieszyłam. Codziennie jesteśmy na placu zabaw, miło spędzamy czas. Tam spotykam inne babcie lub mamy ze swoimi pociechami, możemy wtedy porozmawiać o dzieciach i nie tylko! Dzieci i rodzice się integrują. Nie dopuszczam takiej sytuacji, żeby plac zabaw miał zniknąć?

11. Rachowian
Witam,
Żyjemy w demokratycznym kraju więc niech wypowiedzą się wszyscy mieszkańcy na temat: czy plac zabaw powinien być w tym miejscu.
Tyrolkę napewno można zmodyfikować by była „cicha”.
Na stawku powinno być więcej ławek… powinniśmy te miejsce wykorzystać do odpoczynku… dla nas i dla dzieci.
Pamiętajmy, dzieci to przyszłość.

12. mieszkaniec
I będzie można się wypoiwedzieć (chyba) – w piątek będzie zebranie w tej sprawie.Co do tego, co by się jeszcze przydało – ławki owszem, ale przede wszystkim ogrodzenie placu zabaw, nie koniecznie całego z furtką (broń boże zamykaną na klucz), ale od strony stawiku…
Tyrolkę owszem, można zmodyfikować, ale:
1. obecna spełnia wszelkie normy, ma certyfikaty
2. to nic nie da – bo Pani Doktor przeprowadziła się na wieś, więc ona chce ciszy i spokoju, a nie, żeby jakieś dzieciaki jej przed domem biegały. Wtedy też jej plac zabaw będzie przeszkadzał, tak samo jak przeszkadzały jej bale słomy, które zasłaniały jej widok na las (dodam, że oczywiście nie jej bale słomy na nie jej polu, więc zgodnie z logiką – nic jej do tego, ale cóż – logikę trzeba odłożyć na bok, bo to Wielka Pani, więc wszyscy muszą jej słuchać). Więc tutaj mnie już nic nie zdziwi, niestety…

Ale mam nadzieję, że plac zabaw zostanie am gdzie jest a w (niedalekiej) przyszłości zostanie jeszcze rozbudowany i ogrodzony :)

No i mam też nadzieję, że Pani Doktor dostosuje się do otoczenia, a nie otoczenie do niej…

13. Vicugna pacos
Kiedy jeszcze chodziłam do przedszkola, a było to sporo lat temu, plac zabaw znajdował się za budynkiem szkoły. Potem ten plac zlikwidowano i pojawił się ten przed przedszkolem, na którym nie wolno przebywać. Kiedyś podeszła do mnie Pani, która była w Rachowicach pierwszy raz, na imprezie, razem z dzieckiem. Zapytała mnie czy jest u nas jakiś plac zabaw. Jakież było jej zdziwienie kiedy dowiedziała się, że w naszej niemałej wsi nie ma placu zabaw. Prawda jest taka, że w Rachowicach nie ma kompletnie nic, a jak już się coś pojawiło to wywołało szum, jakby to co najmniej była elektrownia jądrowa. Przez akcję z telewizją ma z nas polew całe województwo śląskie jak nie dalej na północ. Przez jedną manipulantkę najlepiej zrobić z Rachowic średniowieczną wieś z jej zamkiem w centrum, słuchać królowej, która z króla zrobiła posłańca. A ci, którzy podpisali się przeciw temu projektowi, to jacyś szlachcice, a jak wiadomo szlachta polska lubiła popić i przekupni też byli, a nie ukrywajmy doktorka ma wpływy. Mieszkańcy Rachowic, nie róbmy z siebie chłopów. Walczmy o swoje, przecież jedna mieszczucha nie może nam zrobić wody z mózgu. To niesprawiedliwe i niezgodne z duchem demokracji, aby kilka osób mogło decydować za całe społeczeństwo, a pamiętajmy, że wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Czy przypadkiem nie jest tak, że tamci państwo nawet nie są zameldowani w naszej wsi? To tak jakby ktoś z innej miejscowości decydował o naszym podwórku. Gdziekolwiek człowiek by nie mieszkał, zawsze będzie hałas. Proponuję pani doktor Bieszczady, ale uprzednio trzeba by było wybić wilki, albo założyć im tłumiki. Każdy człowiek jest egoistą, ale pani to już chyba przesadziła. To przecież nie było tak, że ten plac powstał z dnia na dzień. On już jest, a ludzie robią problemy, kiedy mleko już się wylało. Poza tym te chwalenie się pieniędzmi jest co najmniej żałosne. Trzydzieści tysięcy od tak, obietnica złożona przed kamerami, dla okazania wielkoduszności i zrobienia z siebie ofiary, szkoda, że nie dopadł was jeszcze syndrom sztokholmski. Dzieci non stop, a tak naprawdę pojawiają się tam niekiedy, nie robią aż tak strasznego hałasu, bo jest ich tam niewiele, szczególnie teraz, kiedy pierwsze „wow” po wybudowaniu placu zabaw, zniknęło. Nigdy nie było tam tak dużo dzieci jak wtedy kiedy nagrywano program. Ciekawe dlaczego? Poza tym mieszkam w Rachowicach całe życie, a tych dzieci na oczy nie widziałam. Pieniędzmi nie załatwi się wszystkiego, nawet bale, które „uniemożliwiają” spoglądanie na las i zachód słońca. Ona chciałaby nami rządzić, nie dajmy jej tej satysfakcji. Jej wydaje się, że już wygrała, ale tak naprawdę to my mamy przewagę, więc czemu nie mielibyśmy tego wykorzystać? Nikt nie wyciągał brudów pani doktor, a mieliby co :) Może wygrała bitwę, ale jeśli sprzeciwimy się jej terrorowi, to na pewno przegra wojnę. Nie dajmy się jej, bo to nie lina nas podzieliła, tylko jej chore wymysły i wymagania

14. miejscowy
W odpowiedzi do Wujaszek Wania.
Popieram

15.”Sąsiadka”
Sytuacja która ma miejsce w naszej miejscowości sprawia że z sentymentem wspominam dzieciństwo i młodość nie tylko moją ale również moich dzieci. Okolica stawu była zawsze miejscem spotkań . Graliśmy tam w piłkę ,w klasy, w chowanego, goniliśmy się ,a krzewy i chaszcze rosnące wokół starego domku były „bazą”. Zimą korzystaliśmy z” lodowiska” . Wrzasku było co niemiara ale nikt z sąsiadów na nas nie krzyczał i nie robił z tego problemu. Rowerami jeździliśmy po wszystkich zakątkach Rachowic, alejkami i miedzami ,które były i są nadal ogólnie dostępne i nikt nam nie zarzucał że naruszamy czyjąś prywatność. Ta łączka nad stawem była też miejscem na grillowanie i spotkania towarzyskie . Nikt nie skarżył się i nie miał o to pretensji. Tak sobie myślę ,co by było teraz gdybyśmy chcieli sobie tam posiedzieć przy ognisku i muzyce? A prawo do tego miejsca ma każdy gdyż jest to teren rekreacyjny 
Boję się ,obserwując to co się dzieje, że wkrótce my rodowici mieszkańcy nie będziemy mieli prawa spacerować po wiosce a nasze dzieci i wnuki będą musiały siedzieć w swoich posesjach podczas gdy inni roszczą sobie prawo również do terenów przyległych do ich działki.
W moim przekonaniu nie wszyscy rozumieją co to znaczy wieś spokojna.
Dla mnie to wieś , gdzie ludzie żyją zgodnie, są tolerancyjni , gościnni, czują się wolni, swobodni a dzieci bawią się radośnie .
Ciszy na wsi nie ma  Wiosną żaby rechoczą, ptaki śpiewają, boćki klekoczą(szkoda że od kilku lat ich nie ma ), koguty pieją , psy szczekają(niektóre bardzo :/ ), słychać traktory, kombajny, kosiarki, piły, szlifierki ,czasami samolot przeleci i jest wiele, wiele innych odgłosów. Żyjąc wśród tych odgłosów przyzwyczajamy się i nie zwracamy na nie uwagi a z czasem nawet ich nie słyszymy.
My mieszkańcy przyjęliśmy „Nowych” bezwarunkowo. Akceptowaliśmy wszelki hałas (nawet w niedziele) związany z budową, remontem , brukowaniem itp. przez wiele miesięcy. Każdy starał się to zrozumieć. Trudno nam przyzwyczaić się do psów szczekających donośnie ale żadnej skargi nie usłyszeliście i żadnej komisji na Was nikt nie nasłał.
Dzieci to nasza przyszłość. Pozwólmy im beztrosko i radośnie cieszyć się z dzieciństwa bo ono szybko mija i pamiętajmy ,to One są wyjątkowymi obserwatorami . To, jakimi się pokażemy zostanie w ich pamięci zakodowane i to one będą nas oceniać.
Jeszcze słówko do Pana Świta. W wypowiedzi dla TV mówi Pan że nie wie jak to znoszą ci którzy pracują bo Pan jest na emeryturze .Ci co pracują nie skarżą się. Żyją normalnie. Być może Pan poszedł za wcześnie na emeryturę i przeżywa z tego powodu jakieś depresje(często się słyszy że pierwsze lata na emeryturze są trudne) .
Życzymy sąsiadom żeby udało im się odnaleźć radość w tym co posiadają i aby swoim wnukom w przyszłości spokojne mogli spojrzeć w oczy .
„Sąsiadka”

16. dobry człowiek
bardzo popieram te wszystkie komentarze po zebraniu wiejskim wiemy że pan ,s, i pan ,b, nie odpuszczą – będą dalej walczyć .

 

 

 

starszy wpis: » « nowszy wpis:

15 komentarzy

  1. Włodek napisał(a):

    Ja zrobiłem na działce podobną tyrolkę i zastosowałem do wózka jezdnego rolki łożyskowane z tworzywa fi 150 mm. Przy takich rolkach urządzenie pracuje cicho. W Waszej kolejce prawdopodobnie są rolki metalowe o mniejszej średnicy i i dlatego powodują hałas.
    Tu można kupić takie rolki z tworzywa i: http://e-kolka.com.pl/k/175/rolki-tworzywowe-ulozyskowane/?p=4
    Pozdrawiam

  2. Ula napisał(a):

    Witam denerwuje mnie , że dzieci z Rachowice walczyć o plac zabaw szystkie dzieci powinny mieć w pobliżu placu zabaw , a nie walczyć o niego dobry wieczor zycz Ula Piotrolaj

  3. mieszkaniec napisał(a):

    A mnie wk**a jak szczekają na mnie te dwa bydlaki, jak przechodzę obok jednego z domów przy placu zabaw. Człowiek nie może iść na spacer, bo musi się stresować przez te dwa popieprzone kundle.
    Ciekawe czy ich właścicielka może spać i jeść mając takie psy…

    A tak serio, to nie trzeba było mieć domu w samym sercu wsi tylko gdzieś totalnie na uboczu jak chcecie mieć spokój.

    No i pewnie jak wnuki tej pani będą się bawić na placu zabaw, to lina przeszkadzać jej nie będzie :)

    • rachowiczanin z wyboru napisał(a):

      Te 2 kundle są właśnie od Tej Pani co się wypowiada i najbardziej jej ten plac zabaw przeszkadza.

  4. Rachowiczanin z wyboru napisał(a):

    Witam
    Gdy tylko usłyszałem, że powstanie u Nas na wsi plac zabaw z prawdziwego zdarzenia niezmiernie się ucieszyłem. Do tego wszystkiego chodnik i już nie trzeba się wstydzić za swoje miejsce zamieszkania.
    Sam jestem ojcem i wiem, że z dzieckiem trzeba się zajmować a nie tylko wrzucić go przed komputer i spokój.
    Tym bardziej dziwi mnie wypowiedź pani doktor (nie jest to żadną tajemnicą) o specjalizacji internistyczno – reumatologicznej że bawiące się dzieci jej przeszkadzają. Domyślam się że Ci ludzie przyjechali do Rachowic za ciszą i spokojem z dala od miejskiego zgiełku.
    Na wsi proszę Państwa to nie ma tak że będzie miał Pan kompletną ciszę. Zakład pracy (U-M), nawet ruchliwa droga, częsty odgłos kosiarek, pilarek i innych narzędzi. To jest codzienność. Państwo skarżą się że urządzenie na placu zabaw hałasuje jak nie wiem. O ile wiem to Sołtys wcale nie mieszka dalej i jakoś nie ma z tym problemów. Niestety są tacy ludzie którzy mają pieniędzy jak lodu (30 000 oddane lekką ręką nie bierze się znikąd). Pan ma firmę, która zajmuje się sprzątaniem w wielu dużych firmach. Należy się domyślać, jakie są stawki w takiej firmie, skoro zysk pozwala na takie szastanie pieniędzmi. To nasuwa pytanie o to czy ważniejszy jest bezwzględny zysk czy empatia.
    Państwo mówią że nie jedzą i nie śpią. Nasuwa się pytanie czy dzieci również w nocy zjeżdżają po tej linie ? Tyczy się to zarówno Państwa w materiale filmowym jak i pana na emeryturze (musi spać w dzień ???). 15 ludzi w okolicy ? Ciekawi mnie ile na liście jest ludzi spoza okolicy placu zabaw.
    Kontynuując czy warto robić wojenkę na wsi do której się przeniesiono i zarzucać dzieciom wieloletnich mieszkańców że są za głośno albo nie mogą się bawić. Jakim trzeba być człowiekiem żeby nie mieć w sobie tyle empatii i zachowywać się tak względem dzieci. Domyślam się że ktoś tutaj miał ciężkie dzieciństwo albo nie miał go wcale, jeśli nie potrafi zrozumieć że dzieci się dobrze bawią.
    Jeżeli ktoś chce mieć kompletną ciszę proponuje tak jak Pani w poprzednim komentarzu las albo nawet pokój bez klamek (taki obity materiałem od środka żeby kompletnie nic nie było słychać).
    Nie życzę nikomu źle, ale wydaje mi się, że od czasu sprowadzenia mediów do tej sprawy niektórzy narobią sobie znaczną ilość wrogów i nigdy już nie będą dobrze postrzegani w lokalnej społeczności. Współczuję, ale parafrazując klasyka „ludzie sami zgotowali sobie ten los”.
    Brak asymilacji z współmieszkańcami bardziej szkodzi niż pomaga a można inaczej. Raz przyklejona łatka bardzo trudno schodzi.
    Nawet mając wysoki status materialny można być dobrym sąsiadem i życzliwym człowiekiem. I właśnie takich ludzi lokalna społeczność potrzebuje. A muszę przyznać że znam takich, więc MOŻNA. Nagłaśnianie takiej sprawy do mediów jest bardzo żenujące i pokazuje jakimi uczuciami można darzyć niewinne dzieci i do czego prowadzi brak empatii. Jest to metoda godna potępienia.

  5. Obserwator napisał(a):

    Żenujące wypowiedzi może by tak poświęciła Pani Ula trochę czasu na naukę dzieci polskiego, gdyż plac zabaw placem zabaw ale z błędami pisać na forum to już trochę nie wypada. Odsyłam do pięknych lektur Polskich. Można czytać nawet na placu zabaw, zabawa przyśpiesza naukę ” dzieci z Rachowice” poprawnie brzmi dzieci z Rachowic natomiast „szystkie” poprawnie pisze się wszystkie składnie zdania też można poprawić. Tak naprawdę każdy mądry za plecami kto miał honor i porozmawiał z osobami którym to przeszkadza? widocznie nikt bo anonimowość daje większą swobodę wypowiedzi. Odnośnie majątku to nie jest chyba niczyja sprawa? Każdy mógł dorobić się sam a nie zazdrościć. Szacunek dla Pana Władka szkoda, że nie mógł Pan uczestniczyć w procesie tworzenia, gdyż niektóre niekompetentne osoby widocznie nie znały się na swojej pracy, znajomość projektu i uciążliwości, które można było wyeliminować wcześniej nie dopuściły by do takiego sporu.
    Życzę spokojnej nocy wszystkim mieszkańcom.

  6. Wujaszek Wania napisał(a):

    Śledzę rozwój sytuacji związanej z placem zabaw w aspekcie dobra naszej małej wspólnoty. Do napisania komentarza skłoniła mnie wypowiedź Obserwatora, który publicznie wytknął błędy w komentarzu Pani Uli. Merytoryczna dyskusja nie powinna bowiem polegać na deprecjonowaniu osób, które mają odmienne zdanie. A swoją drogą warto wcześniej się zastanowić czy czyjeś błędy w tekście nie są spowodowane stanem emocjonalnym, długim pobytem za granicą, czy też nieumiejętnością obsługi edytora tekstu. Poza tym, gdy innym wytyka się błędy to nie należy samemu ich popełniać.
    Wracając do strony merytorycznej to chciałbym wiedzieć, czy powodem protestu części mieszkańców jest hałas wywołany poruszaniem się wózka po linie, czy też gwar bawiących się dzieci? Bo jeżeli jest to tylko hałas poruszającego się wózka problem można łatwo rozwiązać poprzez wymianę rolek. Ale wymaga to zgody producenta, gdyż wystawia on deklarację zgodności dla wyrobu wykonanego zgodnie z dokumentacją techniczną. Każda zmiana związana jest z koniecznością sprawdzenia, czy nie pogarsza ona bezpieczeństwa użytkowania wyrobu.
    W swietle powyższego skąd propozycja zmiany lokalizacji placu zabaw? Dlaczego osoby protestujące nie uczyniły tego wcześniej na etapie opracowywania projektu? Przecież lokalizacja była znana od kilku lat i przdstawiana na zebraniach wiejskich. Świadczy to o braku zainteresowania tych osób sprawami wsi.
    Mam nadzieję, że osoby protestujące wykażą się chęcią rozwiązania problemu poprzez minimalizację hałasu i swoim dalszym postępowaniem nie spowodują alienacji w środowisku, w którym zdecydowały się mieszkać. Jest to problem, który powinien być rozwiązany na miejscu, bez potrzeby jego upubliczniania.
    Wujaszek Wania

  7. mieszkanka napisał(a):

    a ja bylam swiadkiem jak pani B. ledwo wróciwszy z pracy popołudniową pora skarżyła sie męzowi ze znow caly dzien halasuja i zwariowac idzie . rozpoczoł sie rok szkolny wiec dzieci do godziny 15 sa w szkolach wiec nie wiem kto jej tam hałasowal moze duchy ? i skad ona o tym wie skoro była w pracy

  8. mieszkaniec napisał(a):

    A ja mam pytanie – czy to prawda (są świadkowie?), że Pani Doktor sama przywiozła jakieś dzieciaki na plac zabaw i kazała im hałasować gdy przyjechała telewizja? Krąży plotka, że jak przyjechała ekipa z telewizji to nie było tam żadnych dzieci i pani doktor na szybko jakieś ‚załatwiła’… Jeśli tak – to już totalna żenada.
    Czy to prawda, że musiała z sąsiadem robić harmonogram wyjść z psem, żeby się przypadkiem nie widywać?
    Podobno pani ma także pretensje, że w regulaminie jest zakaz wprowadzania psów, a przecież te jej dwa hałaśliwe kundle (rozumiem, że to przez nie nie może jeść i spać, bo non stop się drą), muszą się gdzieś – za przeproszeniem – wypróżnić..
    No i – także podobno – pani przeszkadzały bale słomy na polu, bo jej zasłaniały widok na las…
    Plotki plotkami, ale w każdej plotce jest ziarno prawdy, ile w tych plotkach prawdy – nie wiem.
    Jednak te plotki dają pewien obraz wielkiej Pani Doktor z WIelkiego Miasta, która wsi chce spokoju i chce, żeby wszyscy jej słuchali, a także prowadzać swoje własne prawo na podstawie swojego ‚widzi mi się’…

    Wybierając się z dzieckiem na plac zabaw mam przygotowaną kamerę w telefonie – podobno pani doktor lubi nagrywać dzieci (nie wiadomo w jakim celu) oraz wyzywa je od bachorów. Tak więc jeśli pani zacznie nagrywać moje dziecko – ja zacznę ją nagrywać. Ciekawe czy jej będzie przyjemnie. No ale cóż, mam nadzieje, że cała sytuacja rozejdzie się po kościach i pani doktor nie umrze nam z głodu (w końcu nie je i nie śpi), a przyjdzie po rozum do głowy i łaskawie dostosuje się do otoczenia…

  9. mieszkanka napisał(a):

    Opiekuję się wnusią i kiedy powstał plac zabaw bardzo się ucieszyłam. Codziennie jesteśmy na placu zabaw, miło spędzamy czas. Tam spotykam inne babcie lub mamy ze swoimi pociechami, możemy wtedy porozmawiać o dzieciach i nie tylko! Dzieci i rodzice się integrują. Nie dopuszczam takiej sytuacji, żeby plac zabaw miał zniknąć?

  10. Rachowian napisał(a):

    Witam,
    Żyjemy w demokratycznym kraju więc niech wypowiedzą się wszyscy mieszkańcy na temat: czy plac zabaw powinien być w tym miejscu.
    Tyrolkę napewno można zmodyfikować by była „cicha”.
    Na stawku powinno być więcej ławek… powinniśmy te miejsce wykorzystać do odpoczynku… dla nas i dla dzieci.
    Pamiętajmy, dzieci to przyszłość.

  11. mieszkaniec napisał(a):

    I będzie można się wypoiwedzieć (chyba) – w piątek będzie zebranie w tej sprawie.

    Co do tego, co by się jeszcze przydało – ławki owszem, ale przede wszystkim ogrodzenie placu zabaw, nie koniecznie całego z furtką (broń boże zamykaną na klucz), ale od strony stawiku…
    Tyrolkę owszem, można zmodyfikować, ale:
    1. obecna spełnia wszelkie normy, ma certyfikaty
    2. to nic nie da – bo Pani Doktor przeprowadziła się na wieś, więc ona chce ciszy i spokoju, a nie, żeby jakieś dzieciaki jej przed domem biegały. Wtedy też jej plac zabaw będzie przeszkadzał, tak samo jak przeszkadzały jej bale słomy, które zasłaniały jej widok na las (dodam, że oczywiście nie jej bale słomy na nie jej polu, więc zgodnie z logiką – nic jej do tego, ale cóż – logikę trzeba odłożyć na bok, bo to Wielka Pani, więc wszyscy muszą jej słuchać). Więc tutaj mnie już nic nie zdziwi, niestety…

    Ale mam nadzieję, że plac zabaw zostanie am gdzie jest a w (niedalekiej) przyszłości zostanie jeszcze rozbudowany i ogrodzony :)

    No i mam też nadzieję, że Pani Doktor dostosuje się do otoczenia, a nie otoczenie do niej…

  12. Vicugna pacos napisał(a):

    Kiedy jeszcze chodziłam do przedszkola, a było to sporo lat temu, plac zabaw znajdował się za budynkiem szkoły. Potem ten plac zlikwidowano i pojawił się ten przed przedszkolem, na którym nie wolno przebywać. Kiedyś podeszła do mnie Pani, która była w Rachowicach pierwszy raz, na imprezie, razem z dzieckiem. Zapytała mnie czy jest u nas jakiś plac zabaw. Jakież było jej zdziwienie kiedy dowiedziała się, że w naszej niemałej wsi nie ma placu zabaw. Prawda jest taka, że w Rachowicach nie ma kompletnie nic, a jak już się coś pojawiło to wywołało szum, jakby to co najmniej była elektrownia jądrowa. Przez akcję z telewizją ma z nas polew całe województwo śląskie jak nie dalej na północ. Przez jedną manipulantkę najlepiej zrobić z Rachowic średniowieczną wieś z jej zamkiem w centrum, słuchać królowej, która z króla zrobiła posłańca. A ci, którzy podpisali się przeciw temu projektowi, to jacyś szlachcice, a jak wiadomo szlachta polska lubiła popić i przekupni też byli, a nie ukrywajmy doktorka ma wpływy. Mieszkańcy Rachowic, nie róbmy z siebie chłopów. Walczmy o swoje, przecież jedna mieszczucha nie może nam zrobić wody z mózgu. To niesprawiedliwe i niezgodne z duchem demokracji, aby kilka osób mogło decydować za całe społeczeństwo, a pamiętajmy, że wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Czy przypadkiem nie jest tak, że tamci państwo nawet nie są zameldowani w naszej wsi? To tak jakby ktoś z innej miejscowości decydował o naszym podwórku. Gdziekolwiek człowiek by nie mieszkał, zawsze będzie hałas. Proponuję pani doktor Bieszczady, ale uprzednio trzeba by było wybić wilki, albo założyć im tłumiki. Każdy człowiek jest egoistą, ale pani to już chyba przesadziła. To przecież nie było tak, że ten plac powstał z dnia na dzień. On już jest, a ludzie robią problemy, kiedy mleko już się wylało. Poza tym te chwalenie się pieniędzmi jest co najmniej żałosne. Trzydzieści tysięcy od tak, obietnica złożona przed kamerami, dla okazania wielkoduszności i zrobienia z siebie ofiary, szkoda, że nie dopadł was jeszcze syndrom sztokholmski. Dzieci non stop, a tak naprawdę pojawiają się tam niekiedy, nie robią aż tak strasznego hałasu, bo jest ich tam niewiele, szczególnie teraz, kiedy pierwsze „wow” po wybudowaniu placu zabaw, zniknęło. Nigdy nie było tam tak dużo dzieci jak wtedy kiedy nagrywano program. Ciekawe dlaczego? Poza tym mieszkam w Rachowicach całe życie, a tych dzieci na oczy nie widziałam. Pieniędzmi nie załatwi się wszystkiego, nawet bale, które „uniemożliwiają” spoglądanie na las i zachód słońca. Ona chciałaby nami rządzić, nie dajmy jej tej satysfakcji. Jej wydaje się, że już wygrała, ale tak naprawdę to my mamy przewagę, więc czemu nie mielibyśmy tego wykorzystać? Nikt nie wyciągał brudów pani doktor, a mieliby co :) Może wygrała bitwę, ale jeśli sprzeciwimy się jej terrorowi, to na pewno przegra wojnę. Nie dajmy się jej, bo to nie lina nas podzieliła, tylko jej chore wymysły i wymagania.

  13. "Sąsiadka" napisał(a):

    Sytuacja która ma miejsce w naszej miejscowości sprawia że z sentymentem wspominam dzieciństwo i młodość nie tylko moją ale również moich dzieci. Okolica stawu była zawsze miejscem spotkań . Graliśmy tam w piłkę ,w klasy, w chowanego, goniliśmy się ,a krzewy i chaszcze rosnące wokół starego domku były „bazą”. Zimą korzystaliśmy z” lodowiska” . Wrzasku było co niemiara ale nikt z sąsiadów na nas nie krzyczał i nie robił z tego problemu. Rowerami jeździliśmy po wszystkich zakątkach Rachowic, alejkami i miedzami ,które były i są nadal ogólnie dostępne i nikt nam nie zarzucał że naruszamy czyjąś prywatność. Ta łączka nad stawem była też miejscem na grillowanie i spotkania towarzyskie . Nikt nie skarżył się i nie miał o to pretensji. Tak sobie myślę ,co by było teraz gdybyśmy chcieli sobie tam posiedzieć przy ognisku i muzyce? A prawo do tego miejsca ma każdy gdyż jest to teren rekreacyjny 
    Boję się ,obserwując to co się dzieje, że wkrótce my rodowici mieszkańcy nie będziemy mieli prawa spacerować po wiosce a nasze dzieci i wnuki będą musiały siedzieć w swoich posesjach podczas gdy inni roszczą sobie prawo również do terenów przyległych do ich działki.
    W moim przekonaniu nie wszyscy rozumieją co to znaczy wieś spokojna.
    Dla mnie to wieś , gdzie ludzie żyją zgodnie, są tolerancyjni , gościnni, czują się wolni, swobodni a dzieci bawią się radośnie .
    Ciszy na wsi nie ma  Wiosną żaby rechoczą, ptaki śpiewają, boćki klekoczą(szkoda że od kilku lat ich nie ma ), koguty pieją , psy szczekają(niektóre bardzo :/ ), słychać traktory, kombajny, kosiarki, piły, szlifierki ,czasami samolot przeleci i jest wiele, wiele innych odgłosów. Żyjąc wśród tych odgłosów przyzwyczajamy się i nie zwracamy na nie uwagi a z czasem nawet ich nie słyszymy.
    My mieszkańcy przyjęliśmy „Nowych” bezwarunkowo. Akceptowaliśmy wszelki hałas (nawet w niedziele) związany z budową, remontem , brukowaniem itp. przez wiele miesięcy. Każdy starał się to zrozumieć. Trudno nam przyzwyczaić się do psów szczekających donośnie ale żadnej skargi nie usłyszeliście i żadnej komisji na Was nikt nie nasłał.
    Dzieci to nasza przyszłość. Pozwólmy im beztrosko i radośnie cieszyć się z dzieciństwa bo ono szybko mija i pamiętajmy ,to One są wyjątkowymi obserwatorami . To, jakimi się pokażemy zostanie w ich pamięci zakodowane i to one będą nas oceniać.
    Jeszcze słówko do Pana Świta. W wypowiedzi dla TV mówi Pan że nie wie jak to znoszą ci którzy pracują bo Pan jest na emeryturze .Ci co pracują nie skarżą się. Żyją normalnie. Być może Pan poszedł za wcześnie na emeryturę i przeżywa z tego powodu jakieś depresje(często się słyszy że pierwsze lata na emeryturze są trudne) .
    Życzymy sąsiadom żeby udało im się odnaleźć radość w tym co posiadają i aby swoim wnukom w przyszłości spokojne mogli spojrzeć w oczy .
    „Sąsiadka”

Dodaj odpowiedź


4 + 3 =

Copyright ©2018 by Rada Sołecka Rachowice